Aktualności

W krainie Majów i Azteków

 Tym razem trochę aktualności z moim udziałem dzięki uprzejmości innych..... zapraszam

kasperek poziom

Po krótkiej przerwie – zapraszamy na ponowne spotkanie z naszym nieformalnym Klubem Podróżnika PIKUŚ!

W zeszłym roku odwiedziła nas z opowieścią z podróży po Nowej Zelandii Marzena Kasperek. Po tej opowieści każdy przez ponad tydzień marzył, żeby rzucić to wszystko i wyjechać paść owce na antypodach.
To tym razem szykujcie się, że będziecie się chcieli przeprowadzić do Ameryki Środkowej!

Otóż Pani Marzena powraca do nas z opowieścią z zupełnie innego krańca ziemi – z Ameryki Środkowej. Odwiedzimy Meksyk, Belize i Gwatemalę, czyli trzy państwa których tereny wchodziły niegdyś w skład dwóch największych imperiów prekolumbijskiej ameryki – Majów i Azteków! Co jeszcze ciekawsze – będzie to opowieść z wyprawy z roku 1999, czyli z czasów na długo przed facebookiem, instagramem i drimlajnerami. Będzie też parę słów o niedawno wydanej książce pani Marzeny „Jangcy – umykające krajobrazy Chin”. Tak więc bierzcie paszporty Polsatu i szykujcie czas na wyprawę!

 

Maroko_0099
Maroko_0099 Maroko_0099
Czasami sobie myślę, że z marzeniami jest jak z listą rzeczy potrzebnych na wyprawę. Kiedy brakuje Ci czegoś po prostu idziesz i po to sięgasz w sklepie, u znajomych, w domu. Marzenia mają coś z zakupów.. jeśli cos się kończy i zaczyna brakować, nie należy zastanawiać się zbyt długo tylko wyciągnąć rękę, wstać i podjąć decyzję o ich jak najszybszym zrealizowaniu… Jakiś czas temu trochę zaczęłam odczuwać brak ciekawego pleneru zdjęciowego, jakiejś inspiracji, tego czegoś. Zupełnie spontanicznie samo się wszystko znalazło. I to nie byle gdzie ale na Saharze. Kiedy stanęłam na gorącym piasku wiedziałam, że jest to jedno z moich miejsc na ziemi. Jedno z wielu ale odkryte po raz pierwszy. Z satysfakcją… to było jak prawdziwa wiosna, wśród niczym nie ograniczonym złotym piasku pustyni, przeprawa przez górskie przełęcze i spojrzenie na Atlantyk, który od dawna stał się domem tysięcy rybaków marokańskiego wybrzeża. Prawdziwy naturalny plan zdjęciowy... wyjątkowy pod każdym względem. Polecam :) 

Na rajdzie... posłuchajcie od 16:30...

 

Nie sądziłam, że tan mały fragment zmarzniętej, otoczonej zimnym oddechem lodowca ziemi znajdzie uznanie w oczach jury tegorocznych Kolosów… a jednak. Widok mojego zdjęcia pośród kilku innych wybranych na wystawę, towarzyszącą spotkaniom podróżników, był jak spełnienie kolejnego z marzeń. Zwłaszcza, że towarzystwo w jakim się znalazłam było wyjątkowe. Wyrwane fragmenty życia na ulicy, niczym nieokiełznana przyroda, ludzkie emocje, smutek w dziecięcych oczach, radość z podróży, nowa znajomość, przygoda życia.. to niezwykły kolaż uczuć jaki pojawił się na zdjęciach laureatów wystawy.

            Ja jestem pewna, że każdy ma gdzieś swoje, najcenniejsze zdjęcie, które jest już wygraną Grand prix. Każda chwila w życiu zasługuje na to by być zapamiętaną. Jest jeszcze wiele dni przed nami aby odnaleźć w kadrze ten pejzaż, to ujęcie, tego człowieka.. trzymam kciuki za satysfakcję  z życia..

Dlaczego długo nie pisałam gdzie się znalazłam w minionym międzyczasie.. zupełnie nie wiem. Może zabrakło mi zacięcia a może po prostu zajęłam się czymś innym. Sama jakiś czas temu zadałam sobie to pytanie i nie znajdując żadnego sensownego wytłumaczenia postanowiłam usiąść przed klawiaturą i wrócić do tego co powoduje, że kiedy opisuję kolejny fragment życia już pakuję plecak na następną wyprawę. W między czasie trochę przed czasem znalazłam się na tegorocznych Kolosach w postaci moich zdjęć na Foto Globie. Zatem cokolwiek się z nimi wydarzy dalej poczułam się zobowiązana do działania. Ostatecznie znalazłam się w gronie wybrańców spośród setek nadesłanych zdjęć a znalezienie się w gronie kilkunastu szczęśliwców wprawiło mnie w niezwykły podróżniczy i pełen satysfakcji nastrój… a przede mną kolejna sesja zdjęciowa, mam nadzieję że spotkamy się w plenerze…. Pa:)..ps. właśnie spojrzałam na datę, szczęśliwa ‘trzynastka’:)

NowaZelandia_01...
NowaZelandia_0194 NowaZelandia_0194

Uśmiech – to zaplanowałam na nowy rok. Bez względu na zmieniającą się rzeczywistość, pogodę czy okoliczności postanowiłam uśmiechem przywitać „trzynastkę”. Zdarzyło się przecież tak wiele już dobrego. Nowy rok przywitało słońce, atmosfera przyjaźni i radości.

Przed nami, podróżnikami kolejne wspaniałe spotkanie na tegorocznych Kolosach, nadchodząca wiosna, urlop, wyprawa, lato, wyzwania i niczym nieograniczone marzenia. Spełnieniem jednego z moich było wydanie książki, na pewno pierwszej, choć z cichą nadzieją myślę, że nie ostatniej. Ostatnio wróciłam wspomnieniami do pięknych krajobrazów Kambodży, Nepalu i Meksyku. Przypomniałam sobie słowa Pawła, że owe wspomnienia nie powstają z planów tylko z działań. A ten rok ma jeszcze 361 dni aby mnie czymś miłym zaskoczyć. Dam mu szansę, a może nawet trochę pomogę, bo wciąż mam marzenia.

            Mam nadzieję, że wystarczy Wam planów i marzeń na ten rozpoczęty rok.

            Uśmiechajcie się .. zwłaszcza do siebie:):)